www.bemowa.pl

:: Lekko o poważnych sprawach
Wiadomość dodana przez: Maciek (2010-01-29 21:17:30)

W Polsce, tej zimy, dziennie zamarza kilka osób. Do tej pory ponad dwieście, ale zjawisko śmierci z wychłodzenia od dawna trapi ubogie regiony Europy i ma również swoje ekonomiczne dramaty.
Jeden z nich został poddany obróbce literackiej i przedstawiony poniżej w lżejszej formie publicystycznej.
Oparty na autodoświadczeniu szkic, stanowi ciekawy przyczynek do zadania sobie pytania: ku czemu zmierza społeczeństwo ustawione do manipulacji przez dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo pod nazwą Platforma Obywatelska.



Mam mikro firmę, biuro-lokal, samochodzik, znam rynek, na kompie śmigam jak nastolatek, nałogów żadnych. Aha wykształcenie wyższe politechniczne, co tam jeszcze...dzieci baaardzo duże i dobrze wychowane- miodzio.
Co stwierdzam.

Rynek leży.
Nie, nie żeby jakiś kryzys, uchowaj Donald. Poprostu jak Leszek zaczął schładzać mój zapał gospodarczy tak udało mu się.
Co tam udało.
Facet zna ekonomię i wiedział gdzie tkwi sedno. Działał na pewniaka. Wall Street lubiło go i nie kombinowali za ostro na złotówce.
Pamiętam, w tym schładzaniu pomógł mu jeszcze Bronisław i zadeklował granicę wschodnią, to i co się dziwić, że taki sukces. Bronisław miał pecha, zginął za kierownicą jak wracał z wykładów, chyba. Ale jego uczniowie spijają teraz śmietankę.
Januszowi za prywatyzację dorobku PRL, gospodarkę unijną powierzyli i teraz oną umacnia.
Będzie niezła jazda jak już skończy liberalizację UE.
Ale wracam do głównego wątku.
Jak już Leszek schłodził rynek to Lech, bliźniak, odsunął go od skarbonki III RP, bo czuł, że teraz, albo nigdy.
Za późno. Przynajmniej jak dla mnie.
Ja już byłem zahibernowany tak ostro, że dwa lata z Jarkiem nie wystarczyło by odtajać. Miałem już poczucie lekkiej poprawy krążenia, spłaciłem czynsz zaległy za lokatorskie, ha nawet za symboliczne pięć dych wyrwałem je na własność jak tylko pisiory ustawę przepchnęły, co ją jeszcze Korwin zakoncypował w dziewięćdziesiątym ubiegłego stulecia, ale liberały z nomenklatury zwalczyli jej wprowadzenie do 2005.
Dłużej nie mogli, bo wygrały bliźniaki, a że obiecały w wyborach trzy miliony mieszkań (trochę ich poniosło, chyba na dwie kadencje chcieli to rozłożyć) to Korwinowy pomysł, ustawę uwłaszczeniową szybko mnie i podobnym golcom zafundowali.
Tym ruchem jakby milion kwater ludziom dali. Jeszcze dwa by musieli budowlańcom pozwolić dobudować i kto wie, mieli niezły ciąg.
Czyli jak ich dzieciaki rozmiłowane w PO wysiudali w pół drogi, znaczy się w 50%, bo Lecha jeszcze nie zmogli, to mnie takiego lekko ciepłego znowu podchłodziło.
Najpierw wg. Juliana poety - jak żółw, ociężale, ale jak rypnęło w USA przeszło rok temu to ja cię pazdrawlaju panie Obama.
Nic, myślę. schłodzili u nas przed 13 laty, lub coś około – przetrwałem - to mnie już mało co ruszy, bo i tak i tak chodzę z gołym tyłkiem, długi małe jest z czego się zadłużać, a w między czasie sporo się będzie działo i gorąco się zrobi w elitach Mira, Rycha, i innych.
A ja jak już mam zamarzać, po raz kolejny, to przedtem zrobię sobie ostatnią wieczerzę przy ciepłej kozie, co ją na ten rok kupiłem, ustawiłem blisko biurka, by felietony móc pisać, kiedy czekam na ..
Już nawet nie pamiętam (umysł  spowalnia, przy 9 stopniach w moim biurze) na co ja jeszcze czekam.
Może na cud Donalda, bo ma facet wolę sukcesu, a to u takiego liberała podstawa. Wierzyć, że chcieć, to móc.
To że uczył się historii, a teraz gospodarkę naprawia, unowocześnia, a ogólnie sprzedaje, wymaga żelaznej, powiedziałbym kanclerskiej woli chcenia..

Jak już się miałem dogrzewać się moją kozą to stwierdziłem, że węgla starczy mi tylko na 12 stopni celsjusza przez 3-4 godziny, a ja chciałem osiągnąć tak z 19 i chociaż w godzinach pracy przez pięć dni w tygodniu.

Objechałem kilka osób co mi zalegali z opłatami za usługę i pośpieszyłem do składu z trzema workami. Na więcej już nie miałem gotówki, ani w karmanie, ani w mbanku. Zajeżdżam moim służbowym Golfem trójeczką na skład w Ursusie i chociaż chodzę co dnia zdrętwiały, od początku tej zimy,  mimo to poczułem jakby mróz na karku - skład pusty. Właściciel wyjaśnił, że na Śląsku po węgiel kolejki wielodobowe. Jego człowiek od wtorku czeka na czarne złoto pod kopalnią .

Opanowałem dreszcz emocji  (chłodny dreszcz) i zacząłem  negocjować, bo właśnie ostatnie kęsiska ładować miał na rozklekotaną Avię. Wytargowałem 50 kilo. Obiecał, że po niedzieli powinien mieć dostawę i dał telefon. Pysznie !
Przytargałem do biuro-lokalu wory i teraz siedzę i pisze to,  patrząc na nie.

Wpadłem na pomysł (raczej uchwyciłem się idei Nietschego), że najważniejsza jest wola, jeśli się mocno zorientuję, na sukces to tymi dwoma workami do wiosny opędzę. Wszak wystarczy patrzeć na nie i wyobrażać sobie, że w każdej chwili mogę rozpalić w kozie, a już sama ta myśl, ta wizja, ta chęć, wystarczy do rozgrzania mojego przedsięwzięcia.

Czyżbym poszedł, w hipnotycznym transie, śladem  Donalda i jak on dzisiaj  w Politechnice Warszawskiej porwany fenomenem polskiego cudu gospodarczego (tak to nazwał, proszę nie zgrzytać zębami)  zrozumiał co znaczy potęga woli.

Kiedy tak zadumałem się nad charyzmatycznym uniesieniem premiera zobaczyłem błonia wypełnione tłumami rozentuzjazmowanej młodzieży ryczącej do wtóru wokalistce na bemowskim lotnisku i wzdrygnąłem na myśl że łatwo ich tumanić elektronicznym łomotem,  mnie... dwoma workami węgla, ale czy akademików, brr... dyletanckim bajerem. 

 

 

 




adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=921