www.bemowa.pl

:: Po Europie krąży widmo porażki
Wiadomość dodana przez: Zadra (2010-01-21 18:20:27)

Euro papier mający stabilizować rynek unijny zaczyna przejawiać słabości jak każda inna makulatura.

Malwersacyjny dolar pikując pociagnął za sobą wszystkie oprócz chińskiej i izraelskiej gospodarki.
Kilka najpotężniejszych gospodarek świata poddano monetarnej transfuzji byle nie stracić kontroli nad kilkuset milionami obywateli, co by mogło rozsadzić stary kontynent i przesunąć zegar historii o sto lat wstecz.
Mimo tej reanimacyjnej aplikacji edycyjnej dolara i euro chciwy sektor finansów nadal gra w durnia z politykami reprezentującymi szczyty władz państwowych.
Ta gra w durnia zasadza się na chwiejnych interesach spekulacyjnych opartych o tzw. produkty bankowe, których istotę oparto o zawiłe formuły matematycznych modeli symulacyjnych.
Tak, tak! Giełdą rzadzą prawa wielkich liczb i bez tęgich matematyków nie udałoby się hiperspekulantom przewalać setkami miliardów dolarów na podstawie tylko poufnych cynków.
Przy tych trikach łańcuszek świętego Antoniego to niewiniątko, co nie znaczy że za jego pomocą ustosunkowany spryciula z Wall Street nie mógł wydoić kilkadziesięciu miliardów baksów od hollywoodzkiej śmietanki ze Spielbergiem, a jakże, włacznie.
Produkt bankowy to nic innego jak towar wirtualny który każdy może kupić, ale gdy się chce go wziąć do ręki to znika. Rzecz w tym, że nikt poza płotkami giełdowymi nie zawraca sobie tyłka gdzie i czym spekuluje, bo wartość realna towaru to taka jaką chcą za niego dać konsumenci, ale ci przy ladzie. Zaś tu w grę wchodzą obiekty większe niż marketowo-salonowe duperele i stąd ich wirtualna atrakcyjność dla rynku spekulacyjnego.
Tam gdzie nie ma realu, tam wodzi rej psychotechnika na usługach zawiadujących masami, tkwiącego w bankach, pieniądza. Pieniądz leży, a interesy finansowe się kręcą.
W Polsce liczni premierzy, z aktualnym na czele, a także korporacyjne media nawet nie zauważyli, że gospodarka materialna od lat zatyka się z braku pieniądza w obiegu, a WIG 20 bije rekordy.
Ale do rynkowego tanga trzeba dwojga.
Finanse, bez produktów materialnych to papierowy bal, bez uczuć i tętna życia. Walnęło gdy na rynek wszedł kolos zdolny zawładnąć i wirtualem i realem i któremu nie można narzucić skretyniałych zasad bogactwa dla bogactwa. Zapowiada się ciężka dekada dla reszty świata, ale czy w starciu najstarszych cywilizacji świata zwyciężą Chiny, czy Izrael o tym przekionamy się za pięć lat, bo jeszcze brakuje kilku puzzli.
Kto je ma ten zna finał. Oby nie był bogatym idiotą.


adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=917