www.bemowa.pl

:: Przyczynek do rozważań dalszych niż Euro 2012.
Wiadomość dodana przez: Maciej. (2009-12-05 23:46:53)

Warszawiakom nie ma co opisywać warunków życia w stolicy zawiadywanej przez panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Walz. Można by skwitować to co się dzieje na ulicach określeniem „pięknej katastrofy”.

Skąd w dobie zapaści finansów państwa płyną pieniądze na rozbudowę aren piłkarskich Warszawy trudno zgadnąć. Tu talenty buchalteryjne pani prezydent zapewne są pomocne, jednak przesunięcia środków bez poprawy napływu gotówki do kasy osiągnęły limit, a rzeczywistość skrzeczy. Przeorywanie komunikacji miejskiej dla zapewnienia poprawy życia w stolicy zwłaszcza w czasie futbolowych igrzysk jest tak zorganizowane, że pada pytanie kto jest logistycznym mózgiem tego przedsięwzięcia.  
Warszawiacy obserwując zmagania potężnych  firm budowlanych o utrzymanie komunikacji miejskiej w ruchu podczas prowadzonych przez nie prac mogą odnieść wrażenie, że zarząd warszawskiego ratusza dopiero teraz chwyta, że porwał się z motyka na słońce.
Sam bym nigdy nie wpadł na takie refleksje, gdyby nie moja pamięć i przygotowanie inżynierskie jakie za młodych lat na pogodną starość sobie zabezpieczyłem.
Jeżdżąc do city z kierunku wschodniego obserwuję skrzyżowanie ulic, Płowiecka, Marsa i Grochowska z arteriami: Łazienkowska, Siekierkowska.
Co tam się dzieje!
Coś jak Kabul, Bagdad, po amerykańskej prewencji.
O tym media korporacyjne nie napiszą, nie dadzą reportaży nie dlatego, że popierają wszystko co czyni ich ulubienica. Tego się po prostu nie da opisać, a wideoreportaż musiałby wykonać zespół dokumentalistów dysponujący kilkunastoma kamerami i helikopterem. Przydałaby się też ekipa dżwiękowców z mikrofonami kierunkowymi do wyłapywania reakcji słownych, driverów wkręconych w diabelskie tryby tego węzła.
Cóż, tutaj nie da się wodolejstwem zmazać rzeczywistych skutków braku przygotowania profesjonalnego do zarządzania obiektem fizycznym dużej skali integracji. Tutaj partyjne gadki nie wyczarują cudów, bankierskie produkty nie zastąpią wyrobów technicznych zdolnych przeskoczyć górą plątaninę istniejącej sieci dróg.
Tu trzeba inżynierskiej wiedzy, wyobraźni, geniuszu technicznego wizjonerstwa z dużą domieszką wysokokwalifikowanego robotniczego trudu. Takie miejsce i czas, że indolenci techniczni błaźnić się będą i muszą. Partyjna osłona nie pomoże największym kombatantom kiedy wali się komunikacja miejska nie w jednym, ale co najmniej czterech newralgicznych punktach metropolii.
Jakieś osiem lat temu przy budowie trasy siekierkowskiej zaprzapaszczono ideę pociągniecia jej poza Grochowską. Wpięto ją niemal  poziomo w zbieg  czterech wielkich ulic. Teraz chcąc naprawić głupotę zabrano się do przebudowy z użyciem niewłaściwej technologii.
Zlecenie wykonania tak skomplikowanej roboty firmie nie przygotowanej techno-technologicznie owocuje obłędnym zaplataniem się w prowizorki, w szczytach korkujące kilometrami wjazdy i wyjazdy z miasta.
Tego rodzaju prace wiaduktowe należało wznosić metoda napowietrzną, czyli kroczącą po budowanym wiadukcie. Metody tej użyto przy budowie zjazdów z trasy siekierkowskiej w ul. Czerniakowską.
Właśnie to przypomniawszy sobie zrozumiałem, że bankierskie umiejętności i kombatanckie zaplecze polityczne nie wystarcza do budowania nowoczesnej stolicy Rzeczpospolitej.
Opisałem przypadek przebudowy wschodniej wyjazdówki, z litości (narazie) nie opiszę zachodniej (S8-Lazurowa, Połczyńska), toruńskiej (zjazdy wschodnie), i kilku innych,
A propos bankierskich doświadczeń budowniczych stolicy III RP, to szykuje się nam kolejny desant urzędnika liberalno-demokratyczno-bankowego na stanowisko premiera wtedy to już nie będzie „piękna katastrofa”, a raczej kolaps.
Oby młodym, w „zaciszu” dyskotek i stadionowych igrzysk, prezent ćpania „w małych porcjach dozwolone” nie zastąpił przywiązanie do wiary w wyższe wartości niż „tańce, hulanki, swawole”.



adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=902