www.bemowa.pl

:: Ogłupianie demokracji.
Wiadomość dodana przez: Maciej Wysiadecki-Banaś (2013-04-05 12:00:44)

 Aby demokracja była twórcza musi wybitnych, zdolnych i rozsądnych wydobywać na powierzchnię wydarzeń społecznych. 
Racja stanu, czyli przyczyna i skutek istnienia ponadplemiennego państwa wymaga silnej więzi religijno-kulturowej elit, z których społeczeństwo także czerpie wzorce zachowań cywilizacyjnych, wybierając przywódców od najwyższych po najniższe szczeble władzy. 

Zasada - większość ma głos decydujący - jako funkcja ideału demokracji nie wywodzi się z samej siebie. Jej fundamentem jest wspomniana na początku jakość powiązań religijno-kulturowych spajających naród (wieloplemienność).
Na jakość tych powiązań składa się ponadczasowe ujęcie uduchowienia człowieka z woli i na podobieństwo Ducha Stwórcy.
Wątek religijny stanowi zaczyn rozkwitu lub uwiądu wszelkich cywilizacji. Jest silniejszy niż jakikolwiek inny czynnik sprawczy w osiąganiu przez ludzkość wyższych stopni zrozumienia samej siebie i wytyczania celów eksploracji Ziemi i jej otoczenia. Daje odpowiedź w imię czego angażuje wielką liczbę wolontariuszy na rzecz ogółu. Spełnia postulat jednoznaczności zrozumienia praaktu poczęcia i jego sensownej kontynuacji przekazywanej szrtafetą pokoleń potomnym.
Kiedy emocje nadpobudliwej mniejszości zaczynają godzić w podwaliny uniwersalnych założeń metafizycznej natury człowieka, w trzon etyczno-moralnego wywyższenia Nas ponad wszelkie stworzenie, demokracja traci spoiwo.
Zanika zdolność do służenia ogółowi, do dobrowolnego ograniczania chutliwego ego. Postępuje prowincjonalizacja zachowań. Regionalizacja staje się zacieśniającą możliwości rozwoju skansenizacją. Państwo przeistacza się w zaściankowy przekładaniec "terytorialnych" interesów nijak przewidywalnych, a co zatem niezdolnych do dynamicznego wykorzystania najlepszych kadr .w podejmowaniu strategicznych dla przyszłości decyzji.
Na przykładzie Europy widać jak dechrystianizacja nie tylko w ujęciu religijym, ale i kulturowym, otwiera drogę do rozbijania większości w imię interesów emocjonalnie rozchwianych niszowych środowisk.
W Rzeczpospolitej zmagamy się z jej odpryskami, ale już dostrzegamy jak ogłupiają one młode pokolenie.
Permanentna rewolucja w oświacie, czyli nieustanne jej reformowanie pod kątem schlebiania areligijnym gustom epoki eliminuje z nauczania chrystianizm. Wzniosłą ideę  humanizmu płynącego z Ducha personifikowanego przez Mesjasza podmienia na homolubne surogaty miłości bliźniego.
W miejsce powstającej pustki wprowadzane są anomalne definicje pojęć mąż, żona, rodzina, małżeństwo, płeć. Redukcja ojcostwa, a nawet macierzyństwa w połączeniu z ekonomiczną zapaścią, zdewastuje jeden z najżyźniejszych i najspokojniejszych klimatycznie krajów Europy niczym barbarzyński zagon.
Tak hulające prawa mniejszości sprowadząją racje większości ad absurdum. Od demokracji do anarchii dzieli nas w Polsce jedynie katolicki nurt chrześcijańskicej wizji Europy.
Warto umierać za taką Europę? Nasi przodkowie nie mieli wątpliwości.
Ale nie trzeba dramatyzować, jeszcze nie jest tak źle.
Nie wolno tylko dać się ogłupić.


adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=8091