www.bemowa.pl

:: Niespodzianka
Wiadomo dodana przez: JBS (2008-07-25 13:04:33)

Autor musi być przygotowany na różne niespodzianki. Przede wszystkim na to, ze jego prawa będą brutalnie łamane. Rzeczą powszechnie stosowaną jest drukowanie tekstów bez zgody, honorarium i … nawet bez powiadomienia o fakcie publikacji najbardziej zainteresowanego czyli autora.

Spotykały mnie już różne niespodzianki i wydawało mi się, że nic mnie nie zaskoczy. Moje teksty trafiały bez mojej zgody na łamy różnych fotoblogów i portali. Swoje utwory znajduję często przypadkiem na stronach wielu osób prywatnych, a fragment mojego eseju o Gołubiewie znalazł się nawet na aukcji dzieł sztuki i rękopisów w Krakowie.
Jednak tym razem zdarzyło się coś innego niż przedtem. Przyznam, że mnie to niemile zaskoczyło.
A więc, wracając do rzeczy, wczoraj kiedy wpisałam w wyszukiwarce moje dane wyskoczyła pozycja zatytułowana „dziwki-i-prostytutki (…)”, a dalej moje pełne imię i nazwisko i pierwsze cztery linijki jednego z moich najnowszych wierszy: ”Tajne marzenia Behemota”, który powstał w wyniku dyskusji na Forum NK „Master & Małgorzata – Zaczarowana książka, zaczarowany serial, zaczarowany kot”.
„Ach gdzie, ach gdzie jest Szatanica???
Ja pragnę nią się pozachwycać!!!
Na bal przyjść mogę i bez fraka
I Szatanicy dać buziaka…”
Patrzyłam i nie chciało mi się wierzyć, że wzrok mnie nie myli. Pragnę zaznaczyć, że mój wiersz nie zawiera tematyki pornograficznej, a nawet erotycznej. Takich wierszy po prostu nie mam w swoim dorobku. Fragment wiersza był opublikowany w ostatnich tygodniach w dwóch serwisach literackich (krajowym i polonijnym australijskim). Ktoś go sobie stamtąd ściągnął i … zrobił dalej co mu się podobało.
Kiedy rok temu kiedy opublikowano moje wiersze na łamach biura matrymonialnego – zdobyłam jego telefon, zadzwoniłam i dowiedziałam się, że mogę mieć kontakt z Szefem tylko jeżeli… zaloguję się jako klientka biura. Bez zalogowania się nie mogłam dostać nawet adresu. Powiedziano mi jeszcze, ze powinnam się cieszyć ponieważ biuro ma wielką oglądalność więc to dla mnie reklama… Zrezygnowałam wtedy z dochodzenia moich racji.
Podobnie było w przypadku aukcji dzieł sztuki. Tym razem nie będę nawet szukać telefonu do Portalu szanownych Dziwek. Wolę się nie denerwować.
Jednak ta sprawa nie daje mi spokoju. W końcu ktoś korzysta bezkarnie z moich tekstów. Prawo powinno mnie chronić!!! Myślę, że ten problem dotyczy wielu autorów. Niektórzy (jeśli nie sprawdzają informacji o sobie w wyszukiwarkach internetowych) mogą nawet nie wiedzieć, że ich teksty są wykorzystywane w sposób jakiego by nigdy nie zaakceptowali.
Czy jakaś instytucja nie powinna czuwać nad prawami autorów?
Chciałabym wreszcie się dowiedzieć jak należy postępować w podobnych przypadkach.


adres tej wiadomoci: www.bemowa.pl/news.php?id=748