www.bemowa.pl

:: Spacerkiem po art.bemie
Wiadomość dodana przez: Maciej IRB (2008-01-25 16:13:00)

Po blisko półtorarocznym działaniu Bemowskie Centrum Kultury wnosi w naszą codzienność ognik nadziei, że zaczniemy się nieco bardziej integrować z miejscem, w którym wielu z nas znalazło się dość przypadkowo, niezależnie czy w ramach socjalistycznego etapu rozbudowy naszej dzielnicy, czy za panowania króla Komerca i rycerzy okrągłego stołu.

Bemowo nie ma szczęścia do ciekawej architektury i zapewne nic się nie zmieni, ani za tej, ani przyszłej ekipy w naszym ratuszu, toteż wylewanie łez nad niefortunnym dolepieniem Centrum do istniejącego banalnego budynku szkoły przy ulicy Konarskiego nie ma sensu.
Wypada raczej zastanowić się jak go wyeksponować elementami małej architektury by stał się mimo to przykuwającym uwagę  obiektem.
Kiedyś na naszym forum toczyła się mini dyskusja na ten temat z ciekawymi uwagami jednej z osób uczestniczących w niej o pseudonimie Troska. Zwracał on uwage na bezpośrednie otoczenie BCK od strony północnej gdzie wegetują drobni handlowcy w swych biedniutkich sklepikach i acz z żalem proponował przeniesienie ich w mniej wartościowe krajobrazowo miejsce.
Chyba tak stać się powinno nie dlatego, że znaki czasu na to wskazują, ale właśnie z racji konieczności nadania ośrodkowi przy ul. Konarskiego większej ekspresji. Przy jej realizacji nasi radni muszą oczywiście zadbać by właściciele „butików” otrzymali inną lokalizację i jakieś preferencje na odtworzenie swoich firm z większą fantazją. Może w okolicy tymczasowego hangarowania Lidla jest jeszcze miejsce na ewentualne dostawki, oczywiście do czasu powstania w tym miejscu nowoczesnej północno-wschodniej pierzei skrzyżowania przy ratuszu.
Zanim jednak to nastąpi, mam na myśli przeniesienie budek, może warto rozpisać ogólnowarszawski konkurs na projekt i wykonanie fasadowego wyróżnika wizualizującego przeznaczenie budynku BCK z różnych kierunków.
Koszmarny natłok reklamowych płacht powinien zniknąć z bezpośredniej okolicy poczynając od podejścia wzdłuż ogrodzenia szkoły na parkanach przykościelnych kończąc.
Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na dość ciężkie, jak na moje odczucia, zestawienie reklamy zakładu pogrzebowego, na ścianie południowej domu parafialnego, z sąsiadującym napisem sakralnym skierowanym ku życiu.
Kontynuując spacer wkraczamy w progi naszej kuźnicy kultury.
Tu lekkie zakłopotanie ogarnia wchodzącego.
Dominującym elementem hallu, za obszernym kontuarem, jest silna (w tym dniu) dwuosobowa straż przemysłowa w umundurowaniu paramilitarnym. Wystarczyłby jeden uprzejmy, dyskretnie usytuowany gość w dobrze skrojonym garniturze, dość barczysty by nie zachęcać do chamstwa i prowokujących najść.
W głębi szatnia bez szatniarki, więc wieszamy się sami - na własne ryzyko, jeśli ktoś pomyłkowo wyjdzie w naszym wdzianku. Strażnicy rejestrują wzrokiem, że wychodzi się ubranym nie na cebulkę lub z kurtkami pod każdą pach i to wszystko. Odradzają zostawiania czegokolwiek w kieszeniach. Z ich stanowiska trudno zauważyć czy ktoś nie zanurzył ręki w kieszeni nie swojego nakrycia.
Nie zdejmując więc kurtki, bo nie mam gdzie przepakować towaru z jej przepastnych kieszeni, idę na poziom -1 (piwnica).
Tu rządzi, poszukująca nowych form artystycznego wyrazu młodzież. Taniec akrobatyczny (break), taniec music-halowo-estradowy czyli hip hop, pracownia plastyczna –malarstwo naścienne. Graffiti w korytarzu bardzo ostre, a matador świetny. Trzeba zobaczyć, mam wrażenie, że nawet jeśli ktoś odtwarzał znany motyw to z wielkim talentem. Kilka próbek wierszy, jakby do hip hopu, też wartych zauważenia, przeczytałem z kartek pozostawionych na stoliku.
Ogólnie coś istotnego „Poza ramami”, dzieje się. Jakby tylko przyciasno mieli.
Za to na parterze i I piętrze jeszcze sporo luzu, czyli przestrzeni. Prym wiodą sekcje taneczne. Teatralia chyba też zaczynają wciągać. Młodych kabaret - ubawili się gdy wtargnąłem na ich próbę, seniorów ambitny teatr. Sztuki plastyczne ceramika, rzeźba, malarstwo wciąga najmłodszych i dorosłych.
Słynne warsztaty pod kierunkiem prof. Zemły i jego asystenta dały świetny wynik.
Jest nieźle jeśli wziąć wzrastające zainteresowanie licznymi obszarami kultury pod skrzydłami art.bem.
Niestety wciąż czeka na obsadzenie stanowisko dyrektora tej placówki. Wydaje się, że już Zarząd dzielnicy powinien przerwać rozmyślania jak zakończyć stan tymczasowości na tym prestiżowym tudzież odpowiedzialnym stanowisku i ogłosić konkurs.
Może dowiemy się czegoś na najbliższej (pod koniec lutego?)sesji Rady.
Na zakończenie tych kilku ogólnych refleksji ze spaceru i o przyszłości kulturalnej ozdoby naszej dzielnicy jaką niewatpliwie staje się artbem, jeszcze nieco dziegciu (jak zwykle u mnie)
Czytelnia czasopism, pożal się Boże - brak prasy francuskiej, niezrobotyzowanej herbaciarnio-kawiarni. Scenografia jak z kiepskiej klubo-kawiarni okresu Gierka.
I to byłoby na tyle. Jednym słowem warto pójść nie tylko z powodu interesujących spotkań z ciekawymi ludźmi i sztuką, ale również żeby zobaczyć jak szybko przeobrazi się bemowskie BCK w warszawskie art.bem .




adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=696