www.bemowa.pl

:: Lysiejąca Człuchowska.
Wiadomość dodana przez: MWB (2007-09-30 22:19:14)

Zieleni na Bemowie ubywa w zawrotnym tempie. Akcje tzw. nasadzeń przypominają okolicznościowe hapeningi służące propagandowym celom kilku oficjeli z ratusza w okresie przedwyborczym, byle załapać się na kolejną kadencje. Właśnie ulica Człuchowska jest dobitnym przykładem jak wydział ochrony środowiska kreuje ekoprzestrzeń w tym zakątku Warszawy.

Podczas ostatnich kilku akcji pielęgnacyjnych pasa zieleni między jezdniami owej alei dokonano karczunku pięknych żywopłotów dla poprawienia bezpieczeństwa przelatujących przez jezdnie dzieciaków.
Krzaki zasłaniały widoczność kierowcom pomykajacym z zachodu na wschód i vice wersa. Nasadzono w ich miejsce kępki innych chaszczy mniej zagęszczając ich ,,szpaler".
Po tej pozornie słusznej decyzji przyszła następna jeszcze słuszniejsza. Jako że kierowcy mając lepszą widoczność mogą pomykać szybciej, to współczynnik bezpieczeństwa nietylko nie poprawił się, ale pogorszył - zwłaszcza na przejściach dla pieszych. Postawiono zatem koszmarny płot. Stopniowo z dość malowniczej drogi zrobiono tandetną rozjazdówkę.
Powie ktoś, że to kwestia gustu i znajdą się zawsze kontenci z jej wyglądu. Może, ale to jeszcze nie koniec. Wiosną tego roku ruszyły zielone brygady i w kilka dni zlikwidowały - no nie - zlikwidowały to za dużo powiedziane, zdziesiatkowały ledwo co odbijający szpalerek jaki powstał po pierwszej ich ekspedycji przed dwoma laty. Ślad po krzaczkacch nie został jednak całkowicie zamazany. W ekoodruchu pozwolono zaistnieć kilku kępkom roślinności zwartej, a resztę pozostawiono trawie, z gatunku lekko gorszego niż była. Jej jakość ocenimy w przyszłym roku jak się bujnie w górę i zagęści do standardu zielonego kobierca.
I to już cała opowieść o metamorfozach komunikacyjnej osi Jelonek pomiędzy ulicami Lazurową i Powstańców Śląskich. Wiem, że łatwo krytykować zza klawiatury, dużo trudniej zarządzać skomplikowanymi procedurami ochrony środowiska, niemniej laik taki jak ja wciąż zadaje sobie pytania.
Po co było niszczyć piękny wieloletni szpaler żywopłotów, gdy i tak postawiono druciano-bury płot.
Dlaczego nie zastosowano sygnalizacji świetlnej co najmniej ,,na żądanie" przy Raginisa, Siemiatyckiej i Rozłogi gdzie ani na jotę nie poprawiła się widoczność zarówno kierowcom jak i pieszym.
A na zakończenie pytanie-gwóźdź do trumny odpowiedzialnym za wygląd Człuchowskiej: Czy jest chociaż jeden rozsądny człowiek w bemowskim ratuszu mający tyle władzy, że nakaże biurokratom wyjść zza biurek, pójść z łopatami na Człuchowską i posadzić, w ramach szkoleń terenowych, owe kilkadziesiąt drzew, których przez kilkanaście lat nie mogli przy biurku wykoncypować.


adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=649