www.bemowa.pl

:: Sto rubli burmistrza Całki
Wiadomość dodana przez: Dominika Zarzeczna (2007-03-01 12:07:01)

„Nie miej stu rubli, ale miej stu przyjaciół” – głosi rosyjskie przysłowie. Można je śmiało zastosować do każdej dziedziny życia. Każdej – poza polityką.


Zasiadając fotelu burmistrza Bemowa Włodzimierz Całka miał zarówno rubelki, jak i drużynę wiernych współpracowników. Po wyborach utracił stanowisko burmistrza, a teraz radni, właściwie bez żadnych sprzeciwów wykluczyli jego i Andrzeja Jędrasiaka ze składu Rady. Wrogowi nie życzę takiego końca kariery. I takich przyjaciół.

Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że tylko krowa nie zmienia poglądów – tym bardziej mają do tego prawo samorządowcy, którzy w starej radzie popierali Całkę. Ale żeby tak aż 19 za, a tylko 1 przeciw...?

Tylko radny Andrzej Marczak z Naszego Miasta wnioskował o głosowanie tajne w sprawie odwołania Całki i Jędrasiaka, próbując odebrać sprawie trochę spektakularności. Mecenas Granecki uznał jednak, że prawo nie przewiduje takiej możliwości. W efekcie wszyscy radni poza Marczakiem podnieśli ręce „za”.

Czy byli włodarze Bemowa nie zdawali sobie sprawy z tego, że łącząc stanowiska łamią prawo? Być może liczyli na wysoką odprawę, możliwe też, ze uznali, iż w czasie „bezkrólewia” pomiędzy wyborami a zaprzysiężeniem nowego burmistrza po prostu ktoś musi wydawać decyzje. Tak czy owak, kiedy sprawa wyszła na jaw, przyjęli najmniej skuteczny rodzaj obrony – przez nicnierobienie. W dzień, który decydował o ich „być albo nie być” w Radzie solidarnie się rozchorowali, a ich pisma dotyczące zdjęcia sprawy z porządku obrad nie miały nawet charakteru wniosków.

Włodzimierz Całka nie próbował bronić w nowej Radzie swojej pozycji doświadczonego samorządowca, mogącego służyć radą. Trzyosobowy komitet Nasze Miasto nie wystawił swoich kandydatur ani do Prezydium Rady, ani do Zarządu. Prawdopodobnie już wtedy byli burmistrzowie zdawali sobie jasno sprawę z nikłego poparcia w Radzie. Cóż, umarł król – niech żyje król!

Kiedy nadzieje Całki na stanowisko wiceburmistrza Łomianek ostatecznie pogrzebała rządząca i tam PO, pozostała mu już tylko gra na zwłokę.

Tuż po wyborach Włodzimierz Całka określił ich wyniki jako „pogrzeb samorządu”. Czy tak się stało w istocie, czas pokaże. W tej chwili jednak możemy być pewni tylko politycznego pogrzebu Całki.

Nowy burmistrz Jarosław Dąbrowski z trudem krył satysfakcję z pokonania politycznego przeciwnika. Dziś wydaje się, że Dąbrowski nie ma już żadnych silnych wrogów. A jakich ma przyjaciół – pażywiom, uwidzim.



adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=510