www.bemowa.pl

:: Znajoma twarz na wycieraczce
Wiadomość dodana przez: Dominika IRB (2006-11-07 12:06:17)

Jak to miło wychodząc rano z domu ujrzeć znajomą twarz na wycieraczce. W czasie kampanii samorządowej codziennie podnoszę z podłogi kilkoro kandydatów do lokalnych władz.


„Witam, panie burmistrzu”, „Dzień dobry, pani radna” – chciałoby się powiedzieć. „O, Pana jeszcze nie znam” – myślę wyjmując ze skrzynki pocztowej kolejnego kandydata – „Może zasiądzie Pan w Radzie Warszawy - jest Pan taki pomysłowy, taki kompetentny... Co prawda mieszka Pan na Ursynowie, ale pisze Pan, że doskonale zna Bemowo – syn chodził tu do szkoły...”

W pochmurny, deszczowy dzień dwoje młodych ludzi przechadza się w okolicach Hali Wola. Noszą na sobie wielkie, tekturowe pudła, na których naklejony jest wizerunek obecnego radnego – kandydata z ramienia Lewicy i Demokratów. W ten sposób zazwyczaj reklamują się firmy udzielające różnego rodzaju pożyczek. Tu mamy sytuację odwrotną – pan kandydat sam prosi o wyborczy kredyt zaufania (byle go tylko spłacił, bo od windykacji długów też są u nas specjaliści, którzy nie potrzebują się reklamować...).

Kompetencje – to słowo kluczowe tegorocznej kampanii samorządowej. Każdy kandydat jest kompetentny, każdy podkreśla swoje zaangażowanie w życie dzielnicy. Wśród osób ubiegających się o stanowiska radnych są także członkowie rodzin obecnych samorządowców – w ten sposób tworzą nam się na Bemowie całe klany lub, jak kto woli, rodzinne „grupy trzymające władzę”. „Na nazwisko ludzie zagłosują; na imię nikt nie zwróci większej uwagi...” – wyznał ostatnio w kuluarach debaty jeden z kandydatów.

W treści ulotek nie brak także elementów antykampanii w stylu: „Dość rządów lewicy na Bemowie” czy „PiS nic dobrego tu nie zrobił”. Narastającą rywalizację przedwyborczą dało się odczuć już od kilku miesięcy na sesjach Rady. Gdy tylko jakiś klub zgłosił wniosek, bez względu na jego treść z sali podnosiły się głosy „Oho, ugrupowanie X zaczęło już kampanię!”

Rano zauważamy na naszych osiedlach coraz to nowe reklamy wyborcze. Wieszają je nieznani sprawcy pod osłoną nocy (żeby nie widzieli) i na znacznej wysokości nad ziemią (żeby nie zerwali). Na listach wyborczych często niewidzialna ręka podkreśla jaskrawym kolorem odpowiednie nazwisko lub stawia przy nim krzyżyk... Kandydaci spoglądają na nas z bilbordów, z wystaw sklepowych, ze słupów ogłoszeniowych, z drzew, z pojemników PCK na odzież używaną... Wszyscy obiecują, że wreszcie nam to Bemowo uporządkują. Pozostaje tylko pytanie: „Kto po was posprząta...?”



adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=441