www.bemowa.pl

:: Warszawiacy, oleją totalną opozycję.
Wiadomość dodana przez: Maciej Wysiadecki-Banaś (2018-02-27 16:54:06)

Tegoroczne wybory samorządowe oderwą od siedzeń tyłki wielu multikadencyjnych panów i pań, radnych. Bezlimitowa możliwość reelekcji powodowała zasiedzenie przez lokalne relikty postpezetpeerowskiej sztuki zarządzania kasą publiczną.
Sztuki polegającej na ustawianiu wyborów pod siebie, dość często z domieszką fałszu - czasami, jak to było w 2014 roku - wręcz szydzącego z rozsądku społecznego.
Rok 2018 będzie podobnie rokiem przełomowym dla państwa Polskiego jak pamiętny 2015.
Przełomowy pozytywnie, acz dla wajchowych totalnej opozycji z pewnością traumatyczny.
Jednym z pól wyborczych zmagań będzie Warszawa.
Tu rozegra się spektakularne starcie Warszawian z krwi, kości i ducha, z masą napływowej ludności najczęściej niezrośniętej z metafizycznym klimatem kulturotwórczym stolicy Polski.

Ten małomiejski socjalny amalgamat migracyjny mocno zaburzał wyborcze decyzje zasiedziałej od pokoleń stołecznej ludności wynosząc na magistrackie fotele specyficznie rozumiejące służbę miastu osoby.
Napływowi prowincjusze popierali na stanowiska radnych, sobie podobnych, świeżo zainstalowanych przybyszów z różnych stron Polski, reprezentantów. Tak było.
Bardzo wyjątkowym indywidualnościom, wystarczy odmieszkać w którejś z wielu dzielnic zaledwie kilkanaście lat, by nabyć dojrzałość historyczno-kulturową charakteryzującą wielkomiejski żywioł stołeczny.
Na ogół trzeba doświadczyć minimum dwupokoleniowej aktywności szkolnej, zawodowej i kulturalnej by poczuć tchnienie pokoleń obecnych w ludziach i murach Warszawy. Napływowym osobom często z utajonym syndromem poczucia wielkomiejskich lęków i wąskich horyzontach myślowych, wpompowywanie europejskości przemyśleniami pani Hanny Gronkiewicz-Waltz aparatczyka Platformy Obywatelskiej zarządzającej warszawską przestrzenią publiczną, kasą, propagandą, w klimatach świetnie widocznych w jej wypowiedziach, często podczas groteskowych konferencji prasowych, dodatkowo zaburzyło proces asymilowania się z miastem. Mentalnie zredukowało ich stołeczny staż o dekadę.
Pytanie, czy na tyle by w tegorocznych wyborach ponownie poprzeć jej partyjnego lansera pana Trzaskowskiego, którego małomiasteczkowe ciągoty do europejskości najpełniej wyrażają się w paleniu marihuany i imprezowaniu w brukselskich ,,splendorach” podczas przerw pomiędzy seansami potępiania przed europarlamentem wyborów Polskich do Sejmu w 2015 roku.
Myślę, że Warszawa najgorsze lata ma za sobą. Rok 2018 - ty będzie rokiem Warszawiaków - tych z dziada pradziada.
Tym z wyboru, aspirujących do statusu Warszawianina, jeśli czują sarmacką duszę też warto dać szansę - ale nie bezrefleksyjnie - o ile rozmiłowali się w naszym mieście i jego dziejach po uszy.


adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=43909