www.bemowa.pl

:: Relacja z XI/06 sesji Rady Dzielnicy Bemowo
Wiadomość dodana przez: Dominika Zarzeczna, Artur Grzeszczyk (2006-10-18 00:20:32)

Przedostatnia sesja Rady tej kadencji przebiegała w wyjątkowo nerwowej atmosferze. Jak bumerang powrócił problem zmiany nazwy ulicy Brygadzistów, który jak zwykle wzbudził żywe kontrowersje wśród radnych.


Atmosfera zbliżających się wyborów spowodowała, że nawet pozornie mało kontrowersyjne punkty stały się podstawą wzajemnych ataków i personalnych oskarżeń. Emocje wzbudził już na samym początku punkt dotyczący opinii w sprawie załącznika dzielnicowego do uchwały budżetowej.

- W rezultacie decyzji władz miejskich nie otrzymaliśmy na 2007r budżetu rozwoju. To co nam zaproponowano, to nie jest nawet budżet stagnacji bo nie uwzględniono inflacji. To jest budżet zapaści! – grzmiał z mównicy radny Makarczuk, przewodniczący Komisji Finansów. Propozycja władz stołecznych jest aż o 8,5mln zł. niższa od oczekiwań bemowskich samorządowców. W nowym załączniku budżetowym zabrakło środków na takie inwestycje jak budowa parkingu przy ul. Oławskiej i budowa mieszkań chronionych terapeutycznych. Propozycja władz miejskich nie obejmuje także zwiększenia środków na budowę ulic na osiedlach Jelonki i Bemowo-Lotnisko oraz na zakupy inwestycyjne w szkołach i placówkach terapeutycznych.

Radny Mariusz Biadun zaproponował, aby wykreślić z projektu budżetowego inwestycję sportowo-rekreacyjną na obszarze Fortu Bema. – Nie możemy zagwarantować wykonania tego zadania, ponieważ miasto nie traktuje nas poważnie – argumentował Biadun. Propozycja radnego spotkała się ze sprzeciwem ze strony burmistrza Całki. – Inwestycja w Forcie Bema jest realizowana już od kilku lat, częściowo ze środków unijnych. Zapewniam państwa, że w projekcie tym nie ma miejsca na budownictwo mieszkaniowe. Na wniosek klubu SLD nad wnioskiem radnego Biaduna przeprowadzono głosowanie imienne. Za wnioskiem opowiedziało się 7 przedstawicieli klubów PO, PiS oraz Samorządowego Klubu Radnych. 12 radnych było przeciw.

- Warto zwrócić uwagę na fakt, że w programach inwestycyjnych zawsze najbardziej poszkodowane są Jelonki – zauważył radny Tyszkiewicz. – Teraz kolejna duża suma pieniędzy wędruje do okręgu wyborczego burmistrza Całki, natomiast Jelonki znowu są pozostawione samym sobie. Odpierając te zarzuty burmistrz przypominał o długoterminowej inwestycji Park Górczewska, której realizacja zatrzymała się jednak na etapie przetargu.

Ostatecznie radni uchwalili negatywną opinię większości zaproponowanych przez władze miejskie rozwiązań finansowych.

Przewodniczący Rady Lech Krupiński nie zrezygnował z walki o zmianę nazwy ul. Brygadzistów na ks. Jana Zieji. Tym razem zaproponował... uchylenie uchylenia uchwały w sprawie opinii dotyczącej zmiany nazwy. To kuriozalne określenie oznaczałoby w praktyce zgodę Rady na zmianę nazwy. Przeciwko temu projektowi opowiadali się coraz bardziej poirytowani mieszkańcy ulicy Brygadzistów. W sukurs przewodniczącemu Krupińskiemu przyszedł natomiast ksiądz dziekan Stefan Zembrzuski, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Św.

- Zaproponowałem powtórne przedyskutowanie tego punktu, ponieważ poprzednią uchwałę podjęto z naruszeniem prawa. Mieszkańcy ulicy Brygadzistów nie zostali poinformowani o terminie sesji. Poza tym chciałbym wysłuchać także argumentów zwolenników zmiany nazwy – tłumaczył Krupiński. – Gdyby nie pośpiech radnej Głowackiej, mogło dojść do spotkania na neutralnym gruncie. Ta sprawa nie jest taka czarno-biała. – dodał tajemniczo przewodniczący. Pośpiech radnej był jednak spowodowany inicjatywą samych mieszkańców, którzy poprosili ją o szybką pomoc w tej sprawie.

Radny Mariusz Biadun stwierdził, że zasadniczo popiera zmianę i chciałby usłyszeć argumenty mieszkańców za zachowaniem nazwy „Brygadzistów”. – To żenujące, żeby pytać mieszkańców, co im się podoba w nazwie ich ulicy. Nazwa była już zanim oni tam zamieszkali – ripostowała radna Głowacka. Najlepszy argument za zachowaniem nazwy przedstawił jednak jeden z mieszkańców, przedstawiając listę kilkunastu ważnych dokumentów do wymiany w przypadku zmiany nazwy ulicy. Wymianie podlegałyby np.: dowód osobisty, prawo jazdy, paszport, ubezpieczenia (dom, życie, samochód), dokumenty pojazdu, wpis w księdze wieczystej. Zmianę należałoby też zgłosić w takich instytucjach jak ZUS, Urząd Skarbowy, banki, miejsce zatrudnienia...

Mieszkańcy wyrazili też swoje oburzenie z powodu artykułów zamieszczonych w Gazecie Woli i Bemowa przez ks. Zembrzuskiego i Lecha Krupińskiego. – Zrobiono z nas ludzi zakochanych w socjalizmie! To nas obraża, bo to my budowaliśmy kościół w naszej parafii. Kolega radny jest za młody żeby nas spowiadać – odniósł się do słów radnego Biaduna mieszkaniec. Reakcja radnego była skandaliczna: - Ja teraz zrobię wszystko, żeby doprowadzić do zmiany nazwy tej ulicy. Pan mnie zmotywował! – odgrażał się Biadun.

- Szkoda, że ktoś podważa autentyczność podpisów. Ta sprawa na pewno obroni się sama – w ten sposób ks. Zembrzuski odniósł się do prawdopodobnego fałszerstwa list z podpisami.

Na koniec radni jednomyślnie postanowili „zresetować” wszystkie dotychczasowe uchwały w tej sprawie i powrócić do punktu wyjścia. – Wniosek: przez 4 lata Rada nie podjęła żadnej uchwały w sprawie zmiany nazwy ulicy – podsumował przewodniczący.

Dopełnieniem festiwalu politycznych oskarżeń i osobistych zniewag była mało elegancka wymiana zdań między członkami Komisji Rewizyjnej Jerzym Gralakiem i Krzysztofem Tyszkiewiczem. Kłótnia zakończyła się z jednej strony oskarżeniem o fałszerstwo dokumentu, z drugiej zaś zapowiedzią złożenia wniosku do prokuratury.

Ostatnia sesja Rady tej kadencji zaplanowana jest na 9 listopada 2006r. o godzinie 17.00. Będzie to zebranie uroczyste, podsumowujące czteroletnią działalność bemowskich samorządowców. Z pewnością dla niektórych będzie to wesołe „zakończenie roku” przed spotkaniem w następnej kadencji, dla innych zaś prawdziwa „ostatnia wieczerza”...




adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=422