www.bemowa.pl

:: Nauki ścisłe w służbie Rzeczpospolitej
Wiadomość dodana przez: Dedal (2011-08-09 20:05:05)

Kiedy samolot uderza o ziemię w sposób chaotyczny rozlatuje się na kawałki pokrywające pas ziemi tym dłuzszy im mniejszy był kąt zetknięcia kadłuba z ziemią.
Rozbicie się samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem jak wszystkie katastrofy lotnicze w tej fazie przyziemiania, z pozoru typowe wymagało w pierwszym podejściu analitycznym, rekonstrukcji wraku w najdrobniejszych szczegółach.
Bez rekonstrukcji statku powietrznego nie można przeprowadzić dynamicznej oceny sposobu dezintegracji płatowca w okresie poprzedzającym zderzenie z ziemią.

Zwykle cały obszar lotniska i teren nad którym w tej fazie lotu znajdował się sterowny jeszcze samolot zostaje natychmiast szczelnie zamknięty dla osób postronnych.
Już w trakcie akcji ratowniczej dokumentuje się wszystkie szczegóły jej przebiegu z osobnym uwzględnieniem położenia i stanu wszystkich filmowanych szczątków.
Odnalezienie rejestratorów kończy niejako ten wstępny etap zabezpieczania wraku przed utratą wiedzy niezbędnej specjalistom od rekonstrukcji wydarzeń.
Po zabezpieczeniu czarnych skrzynek drugim kardynalnym nakazem jest topograficzna dokumentacja położenia szczątków maszyny i zabezpieczenia ich przed jakimkolwiek przemieszczaniem tudzież deformowaniem poza ratowniczą konieczność. Obrazy terenu z powietrza wysokorozdzielczą optyką powinny być wykonane z kilku pułapów i pod wieloma kątami w celu umożliwienia trójwymiarowej symulacji wydarzeń.
Po wykonaniu drobiazgowej dokumentacji terenowej kolejna czynność to przeniesienie wszystkich elementów odrzutowca do hangaru zdolnego pomieścić pełnowymiarowy egzemplarz Tu 154. Tam specjaliści rozmieszczają przestrzennie wszystkie zebrane elementy zgodnie z ich konstrukcyjnym przeznaczeniem.
Po takim zabiegu można przystąpić do rekonstrukcji przebiegu wydarzeń od chwili podjęcia przez załogę ostatniej rutynowej decyzji po jej śmierć.
Powyższy opis chociaż ma czysto popularyzatorski charakter i nie sili się na poruszenie wszystkich aspektów badania tego rodzaju wypadków lotniczych, to ukazuje jak daleka jest jeszcze droga do zakończenia badań przypadku największej zagadki lotniczej, od czasów giblartarskich, w dziejach Europy.
Wiele utrudnień wynika z zaniechań strony rządowej w uczynieniu polskich służb specjalnych i technicznych podmiotami badań katastrofy o wymiarze państwowym.
Póki tak będzie, zagadka podsmoleńskich oparów długo jeszcze spowijać może posępne szczątki samolotu grzebiącego dwóch prezydentów Rzeczpospolitej, panią Marię Kaczyńską, ich znamienitych gości, orszak generalski, pomocniczą załogę i wreszcie oddanych słuzbie pilotów.


adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=4043