www.bemowa.pl

:: "PRZESILENIE - MEDIA U PROGU IV RP" - czyli wieczór kabaretowy w SDP.
Wiadomość dodana przez: Dominika Barańska, Artur Grzeszczyk (2006-03-10 23:57:40)

Najpopularniejsi ostatnio polscy satyrycy wystąpili w ubiegły czwartek we wspólnym programie poświęconym „obiektywności” mediów wobec polityków. (*)

Gwiazdami spektaklu byli m. in.: Senator Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski, poseł Artur Zawisza, redaktor „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz oraz przewodniczący sejmowej komisji środków przekazu Paweł Kowal.
W roli sympatycznego niewątpliwie konferansjera wystąpił znany autor humoresek Rafał Ziemkiewicz.

W zagajeniu stylizowanym na przemówienie „wodza” prowadzący wygłosił płomienną pochwałę wojny pomiędzy światami mediów i polityki oraz zachęcił do występu zaproszonych gości.

Bronisław Komorowski w swoim monologu zawarł przestrogę przed pułapkami realiów, w których nie tylko partie mają swoje organy prasowe, ale nawet pewne media kreują własne partie.

Krótki występ Stefana Niesiołowskiego (będący jedynie rozgrzewką przed wielkim numerem) zawierało apel o pokorę polityków wobec równie pokojowo nastawionych dziennikarzy.

Zmęczony nieco powtarzaniem w kółko tych samych skeczy Paweł Kowal podkreślił, iż temat programu jest w zasadzie mało śmieszny. W związku z tym zaprezentował „Katalog polskich dziwactw, wśród których wymienił wykluczanie polityków z dyskusji o mediach oraz występowanie dziennikarzy w roli polityków (ze słynnym dowcipem „Gdybym był na pana miejscu...” na czele).

Poseł Artur Zawisza popisał się talentem słowotwórczym, prezentując uroczy neologizm „demediatyzacja”. Zapowiedział również kolejny odcinek sitcomu pod tytułem „Komisja śledcza do spraw...”, tym razem poświęcony wolności prasy w latach 1990-2006. Indagowany o sequel: „2006- 2010” nie dał jednoznacznej odpowiedzi...

Redaktor Tomasz Sakiewicz zaprezentował wariację na temat znanego szlagieru p.t. "KRRiTV", tym razem osadzając akcję w groźnej i dzikiej scenerii dżungli. Temperatura wypowiedzi redaktora nie opadła aż do przeznaczonego „tylko dla dorosłych” finału. Był to autentyczny cytat z polskiego prawa, pozwalającego ukarać dziennikarza za coś tak frywolnego, jak... „znieważenie organu” 8-) .

Gość programu Paweł Trochimiuk z właściwą wszystkim PR-owcom siłą przekonania określił PR polityczny jako niewątpliwy sukces wolnych mediów, konkludując: „Nasz zawód jest niczym innym jak przekazywaniem informacji”.

W części otwartej przedstawienia, przeznaczonej dla uzdolnionych amatorów, zaprezentował się m. in. redaktor opiniotwórczego periodyku „Fantastyka”, Maciej Parowski. Przedstawił on mrożącą krew w żyłach historię, w której dziennikarze świadomie obstawili w gonitwie politycznej niewłaściwego konia, a teraz mszczą się na tym, który wygrał. Skojarzenia filmowe wywołała wizja przedstawiciela pokonanej „stajni”, wymachującego w niezgrabnym tańcu nieco oziębłą (by nie powiedzieć nadgniłą) panną młodą...
Improwizację ambitnego amatora nagrodziły gromkie brawa.

Wyraźny dysonans wywołało niezbyt humorystyczne wystąpienie niezidentyfikowanego debiutanta, który stwierdził, że media elektroniczne, a w szczególności internet, są jedynym gwarantem wolności mediów.

Nawet nestor polskiego kabaretu Marcin Wolski ustąpił pola awangardzie rodzimej satyry, reprezentowanej przez gości. Doradził wręcz umiar i opanowanie satyrycznego temperamentu przedmówców(**).

Wielkim finałem czwartkowego spektaklu był program improwizowany w wykonaniu niewątpliwych gwiazd wieczoru, Bronisława Komorowskiego i Stefana Niesiołowskiego. Skrzący się od dowcipu występ zawierał w sobie takie rodzynki jak: „Nieprawdą jest, jakoby media popierały PO” „Sondaże przedwyborcze nie były tendencyjne; przedstawiały jedynie rzeczywistość, która się zmieniała” „Wolne media oznaczają prawo dziennikarzy do własnych poglądów” „Pragnieniem moim byłoby, żeby dążeniem dziennikarzy stało się poszukiwanie prawdy. Ja mam swoją prawdę w sobie, w środku.”

Wspaniałe przyjęcie czwartkowego przedstawienia w SDP pozwala sądzić, że kolejne edycje programu odniosą równie wielki sukces, porównywalny z osiągnięciami Chucka Norrisa.
Niewątpliwie.

A kiedy cyrk odjechał, wszyscy udali się na watę cukrową i lemoniadę. :-)

----------
(*) Odpowiednie fragmenty niniejszego tekstu należy podkreślić wężykiem („Wężykiem, Jasiu...”)
(**) „Ludzie, bez jaj!” (przyp. red.)



adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=275