www.bemowa.pl

:: Jak pan Cegielski sprzedał fabrykę Herr Burmeistrowi.
Wiadomość dodana przez: Maciej Wysiadecki-Banaś (2011-07-05 16:47:31)

Duże przemysłowe firmy polskie (zarejestrowane jako podmioty gospodarcze z siedzibą w obszarze skarbowym RP) mogą przechodzić z rąk do rąk i nikt nie kwestionuje tej fundamentalnej zasady wolnego rynku.
Problem pojawia się kiedy taka sprzedaż powoduje zmianę obszaru skarbowego w którym firma realizuje rozliczenia dochodowe.

Innymi słowy gdyby pan Wokulski, zarejestrowany jako kupiec warszawski kupił, od poznańskiego przemysłowca Hipolita Cegielskiego, wytwórnię wysokoprężnych silników okrętowych to skarb Polski zyskałby podwójnie.
Cegielski płaci od transakcj podatek do skarbonki RP. Wokulski kręci interes w naszej strefie fiskalnej i PKB (oraz sondaż) panu Donaldowi Tuskowi rośnie.
Atoli gdyby to nie pan Wokulski, a Herr Burmeister kupił fabrykę pana Hipolita C - o, wtedy owszem, z pana Hipolita skarb państwa miałby wpływ (panu D. Tuskowi sondaż niezmiennie rośnie), ale z Herr Burmeistra przyszłych dochodów już PKB za pana Rostowskiego nie miałby.
Dlatego szkoda jak pan Hipolit zamiast ubogacać swą pracą RP mówi pas i przekazuje dorobek pokoleń pracowitszemu, lub tylko rozsądniej zarządzanemu krajowi, którego obywatel pan Burmeister nie przenosi po zakupie swej siedziby do polskiej strefy skarbowej.
A co z panem Wokulskim? A nic.
Może  kupiłby,  szwajcarskie franki, a swą siedzibę przeniósł do Genewy i bawił się z...
Nie, nie z panią Izabellą. Może z panią Ku...kową? A napewno z panem Hipolitem, który również zainkasowawszy za swą fabrykę złotego, lub euro, szybko wszedłby w strefę helweckiego franka, bliskiego wymienialność na kruszec. To tylko kwestia decyzji administracyjnej.
Szwajcarzy są już do niej przygotowani.
Niech tylko euro wyzionie ostatnią ryzę papieru.




adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=2324