Strona główna - najnowsze | Archiwalne | Dodaj wiadomość | Działy
wyszukiwarka:

Plan Bemowa i okolic

Tramwaje i Autobusy
ANKIETA IRB.
Powstanie Warszawskie to
szczytna walka o wolność
dziejowa konieczność
cena niepodległości.
rycerska epopeja narodowa
ratowanie cywilizacji zachodu.
tragedia antyczna XX wieku.
bezprecedensowa odwaga i racja
wyzwanie rzucone tyranii.
wyższa niż życie racja
Polskie być, albo nie być.

[wyniki | ankiety]
Spis działów.
Aktualia
Bemowo
Warszawa
Polska
Europa
Świat
Kontakt z IRB
Warto przeczytać
Rugi warszawskie
Atak na emerytury
Wrak Rzeczpospolitej
Lech Kaczyński
Wywiad z byłym burmistrzem Bemowa Wł. Całką
ieb
Konkurs IRB 2008
Regulamin
II tura - finał
Cywilizacja..."
Cztery"
Gębon III ..."
Lubeka"
Sekunda"
Wielki Piątek"
Wirtualne dusze"
Ekolobby

,,Moim zdaniem, o jakości życia w mieście decyduje wieś. Warto pamiętać tę relację gdy znikają ostatnie bazary, mini sklepy, czy choćby objazdowe punkty handlu artytułami rolnymi, a ich miejsce zajmują hipermarketowi dostawcy kilodżuli.
Całe szczęście, że są takie osoby jak:pani Jadwiga Łopata, książę Karol, pan Goldman, czy pani Jurata B Serafińska"   MWB 



Jadwiga Łopata działaczka zaangażowana w działania na rzecz zachowania wartości kulturowych i przyrodniczych polskiej wsi oraz promocję tradycyjnego i ekologicznego rolnictwa, ekoturystyki i ekologicznych technologii. Założycielka stowarzyszenia ECEAT i Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi. Laureatka Nagrody Goldmana czyli tzw. Ekologicznego Nobla.

JBS. – Przeprowadzam serię wywiadów z ciekawymi ludźmi – pisarzami, poetami, aktorami, malarzami, naukowcami, ekologami. Czy zgodzi się Pani odpowiedzieć na kilka pytań?

Promuje Pani w Polsce program ekologicznych gospodarstw rolnych. Jest Pani założycielką (1993) i pierwszym Prezesem polskiego Oddziału Stowarzyszenia ECEAT (Europejskie Centrum Rolnictwa Ekologicznego i Turystyki). Wspólnie z sir Julianem Rose powołała Pani Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi ICPPC (International Coalition to Protest the Polish Countryside), której siedziba znajduje się w Stryszowie koło Wadowic. Obie organizacje prowadzą działalność zachęcającą małe rodzinne gospodarstwa rolne do tradycyjnych i organicznych metod uprawy. Czy mogłaby Pani wyjaśnić czym różnią się między sobą te dwie organizacje?

ECEAT – Poland skupia się głównie na promocji rolnictwa ekologicznego oraz pomocy gospodarstwom, które mają atest producenta żywności ekologicznej bądź też, które przestawiają się na ekologiczne metody produkcji. Turystyka jest tu narzędziem. Ekorolnicy mają problem ze sprzedażą swoich produktów bo często ich gospodarstwa są położone w pięknych okolicach ale daleko od miast. A więc wymyśliłam, że dobrze będzie jak konsumenci – turyści będą po prostu przyjeżdżać do takich gospodarstw, zjadać na miejscu i kupować żywność, cieszyć się pięknem natury i gościnnością gospodarzy. W dodatku takie gospodarstwa to świetne miejsca edukacji ekologicznej. To było ponad 16 lat temu, kiedy zdecydowałam się wyjechać do Holandii aby tam, wspólnie z kolegami, opracować podstawy ekoturystyki na bazie ekologicznych gospodarstw rolnych. To Holendrzy byli naszymi pierwszymi turystami. Byli zachwyceni wysoką jakością naszej żywności, metodami jej produkcji, gościnnością i bioróżnorodnością. Później przyjeżdżali Belgowie, Niemcy, Francuzi, Anglicy a nawet Amerykanie i Japończycy.W końcu i nasi rodacy docenili gospodarstwa ekoturystyczne zrzeszone w ECEAT – Poland i często do nich wracają. Teraz do sieci należy 20 państw. Ale ja zdecydowałam się przekazać tę organizację w inne, dobre ręce. Musiałam to zrobić abym mogła poświęcić cały czas dla nowo powstałej Międzynarodowej Koalicji Dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC - International Coalition to Protect the Polish Countryside).Cele ICPPC są znacznie szersze niż ECEAT i „wyrosły” z mojego dziesięcioletniego doświadczenia, kiedy byłam Prezesem ECEAT – Poland. Chodzi nam o ochronę dobrych wartości całej polskiej wsi – bogactwa natury, pięknych krajobrazów, tradycji i kultury oraz tysięcy dobrych rolników, którzy kochają ziemię, swoją pracę i swój sposób życia. Mamy półtora miliona drobnych, tradycyjnych gospodarstw rodzinnych z czego ekologiczne – atestowane stanowią tylko około 7000. Dobre, tradycyjne metody produkcji żywności, lokalna sprzedaż zasługują również na ochronę i promocję. Chcemy też aby na wieś wprowadzano nowoczesne, ekologiczne technologie takie, które nie zniszczą bezcennych wartości wymienionych wyżej.

Pani działalność nie ogranicza się wyłącznie do spraw wsi. Chodzi o cały świat przyrody, cały ekosystem. Z takimi problemami zetknęłam się po raz pierwszy w dzieciństwie czytając powieść Marii Rodziewiczówny „Lato Leśnych Ludzi”, która klasyfikowana jest obecnie jako utwór dla młodzieży o wątku i przesłaniu ekologicznym. Powieść ta powstała w czasie, kiedy termin „ekologia” nie był jeszcze powszechnie znany i stosowany. Autorka przedstawiła nie tylko piękno przyrody ale i konieczność szacunku dla jej praw oraz niebezpieczeństwa związane z ingerencją w ekosystem. Opisała puszczę jako swoisty bioregion z punktu widzenia, jakiego nie powstydził by się dzisiejszy wybitny pisarz i naukowiec zarazem. Moje pytanie – czy Pani pasja związana z ekologią nie zaczęła się od takiej właśnie, pobudzającej wyobraźnię, lektury?

Ja miałam szczęście urodzić się na wsi i wyrastać w małym gospodarstwie rodzinnym w bardzo tradycyjnej wsi. Mieliśmy różne zwierzęta, uprawialiśmy zboża, warzywa, było dużo drzew owocowych oraz pszczoły. Sąsiedzi przychodzili pomagać w pracy a my chodziliśmy do nich kiedy potrzebowali pomocy. Wspólnie, społecznie, naprawialiśmy drogi, budowali szkołę. Było dużo zabaw i spotkań. Wszyscy troszczyli się o zwierzęta, rośliny, ludzi. Nie było śmieci w lasach.Co jakiś czas przyjeżdżał woźnica i zabierał stare szmaty i złom. W zamian dawał naczynia lub ostrzył noże. Butelki, szklane oczywiście, bo plastikowe nie istniały, oddawało się do wiejskiego sklepu. Wszystko było pakowane w papier a na zakupy chodziło się z własną torbą lub siatką. Zużyte książki i zeszyty odnosiliśmy do szkoły, do której chodziłam codziennie 3 km. To były wspaniałe spacery z grupą kolegów i koleżanek wśród pięknych kasztanów i kolorowych łąk. Po drodze zbieraliśmy grzyby i spijaliśmy źródlaną wodę. Teraz takie miejsca nazywa się ekologiczną wioską. Ludzie z trudem próbują „budować” takie społeczności. Kiedy byłam młodsza wszędzie były takie wioski i to było normalne. Szkoda, że tak dużo się zmieniło na wsi i że tak dużo już straciliśmy.

Po skończeniu liceum wyjechałam na studia do Krakowa. Wtedy często chorowałam. To była reakcja mojego organizmu na dramatycznie inne warunki w jakich przyszło mi żyć. Zanieczyszczone powietrze i woda, niskiej jakości żywność i do tego stres. Po studiach podjęłam pracę jako programista w najlepszym ośrodku informatycznym. W tym czasie często odwiedzałam wieś i „serce mi pękało” kiedy obserwowałam jak się zmienia, upada, traci swoje wartości. To było główna moja motywacja do podjęcia walki o polską wieś i wspaniałych rolników, którzy są skarbnicą mądrości. 

Została Pani nagrodzona w kwietniu 2002 roku Nagrodą Goldmana – tzw. Ekologicznym Noblem. Biorąc pod uwagę, że co roku nagrodę taką otrzymuje tylko jeden przedstawiciel danego kontynentu – jest to bardzo wielkie wyróżnienie. Jak wpłynęło to na Pani życie i działalność?

Bardzo się ucieszyłam z tej nagrody bo przyznanie jej świadczyło o tym, że „wielki świat” docenia polską wieś i tradycyjnych rolników skoro daje nagrodę za pracę na ich rzecz.

W USA, Kanadzie i w Zachodniej Europie wsie są puste, są „sypialniami” dla ludzi pracujących w mieście. Gospodarstwa są olbrzymie, monotonne, środowisko naturalne ubogie, zniszczone agrochemią i przez genetycznie zmodyfikowane uprawy. Ludzie z „wielkiego i bogatego świata” wiedzą, że popełnili wielki błąd, którego nie można naprawić. Zniszczyli coś czego nie można kupić za żadne pieniądze. Chodzi mi o bogactwo przyrodniczo – kulturowe i wspólnoty wiejskie.Dzięki Nagrodzie Goldmana mogliśmy w ramach ICPPC kontynuować nasze działania, szkolenia, warsztaty. A przede wszystkim zbudować EKOCENTRUM ICPPC, w którym promujemy nowoczesne, ekologiczne technologie w połączeniu z tradycyjnymi.

 

Podczas ceremonii w San Francisco twórca nagrody, Richard N. Goldman powiedział wręczając Pani nagrodę „działalność Jadwigi Łopaty chroni małe gospodarstwa ekologiczne w Polsce, ich bogatą spuściznę kulturową i wyjątkową różnorodność biologiczną jako model dla Europy”. Co zmieniło się przez lata, które upłynęły od tego czasu i jak wygląda obecnie polska rzeczywistość w stosunku do zamierzonego modelu? 

W 2002 roku było więcej entuzjazmu i nadziei na pozytywne zmiany. Teraz ciężko je znaleźć. Tysiące małych, lokalnych, dobrych przetwórni upadło. Z tego powodu n. p.: rolnicy nie mają gdzie sprzedawać mleka a więc sprzedają krowy. To zmienia krajobraz i zmusza rolników do stosowania chemicznych nawozów. Środowisko jest coraz bardziej zanieczyszczone. 85% unijnych dotacji trafia do 10% gospodarstw. Korzystają tylko olbrzymie farmy, które często są w obcych rękach n. p.: amerykańskich lub duńskich biznesmenów. Ich sposób gospodarowania dramatycznie niszczy nasze środowisko naturalne. Jakość żywności jest coraz gorsza. „Stajemy się nowocześni”, przejmujemy „nowinki” bezkrytycznie zbyt łatwo zapominając o naszej tradycji. A tymczasem wygra tylko ten kto postawi na jakość a nie na ilość. Jakość i lokalna sprzedaż to jest nasza dobra przyszłość. Jest takie dobre hasło dla konsumentów, którzy chcą zachować zdrowie: „Myśl globalnie, jedz lokalnie i sezonowo”. Najlepiej zaopatrywać się u zaprzyjaźnionego rolnika.


W czerwcu 2002 roku EKOCENTRUM ICPPC odwiedził następca tronu Wielkiej Brytanii książę Karol. Jak wyglądała wizyta i czy coś konkretnego z niej wynikło? Czy w późniejszych latach utrzymywało się nadal zainteresowanie osób wysoko postawionych sprawami ekologii?

To było wielkie wydarzenie dla nas i dla rolników, którzy się z nim spotkali. To ta sama grupa rolników, z którą współpracujemy. Helikopter z Księciem Karolem wylądował na naszej łące, z której spacerem przeszliśmy do EKOCENTRUM ICPPC. Najpierw mój syn, Krzysztof, który był „motorem napędowym” powstania EKOCENTRUM oprowadził Księcia Karola a potem było spotkanie z rolnikami i poczęstunek. Książę Karol wyraził duże poparcie dla ICPPC za nasze działania oraz dla tradycyjnych i ekologicznych rolników. Smakowały mu produkty, wypytywał o przepisy. Było bardzo miło ale krótko. Pozostały nam miłe wspomnienia i zdjęcia.  

Była Pani przeciwniczką przystąpienia Polski do Unii Europejskiej ze względu na zagrożenie dla małych rodzinnych gospodarstw, które mogły zostać zmuszone do wyboru pomiędzy przekształceniem się w przedsiębiorstwa rolnicze na dużą skalę albo perspektywą ruiny gospodarczej. Czy i co zmieniło się po przystąpieniu Polski do Unii?

Niestety, po trzech latach członkostwa w Unii Europejskiej rolnicy z małych gospodarstw rolnych (to jest około 1,5 ml gospodarstw) często mówią do mnie: „Szkoda, że nie posłuchaliśmy Was przed referendum”. To gorzka satysfakcja. Przykro mi obserwować narastające niezadowolenie tych rolników, złe traktowanie ich przez administrację, zmniejszanie aktywności gospodarstw. Np.: jest coraz mniej zwierząt, zmniejsza się różnorodność gospodarstw, coraz więcej młodych „ucieka” ze wsi, z kraju. Mówi się im, że „gdzieś tam” będzie im lepiej. I tak tracimy dobrze wykształconych ludzi (wykształconych w większości za nasze wspólne pieniądze zebrane przez różne formy podatków). Pracują oni najczęściej w barach, restauracjach, hotelach tracąc swój potencjał.

Te półtora miliona małych gospodarstw rolniczych dostaje groszowe dotacje, a z drugiej strony odebrano im możliwość sprzedaży nadwyżek produkcyjnych a więc te gospodarstwa są coraz biedniejsze. Rolnicy czują się coraz bardziej zagrożeni i kontrolowani. 

Czy w dalszym ciągu uważa Pani, że jeśli zwiększy się pomoc finansową i pomoc przeznaczoną na promowanie gospodarstw ekologicznych, ekoturystyki i paliw nie zagrażających środowisku, to Polska ma szansę stać się wiodącym producentem żywności organicznej, odnawialnych źródeł energii i atrakcją ekoturystyczną w Europie?

Tak. Rozszerzyłabym tylko teraz tę pomoc, o której Pani wspomniała, na tradycyjne gospodarstwa rodzinne, z doświadczenia bowiem wiem, że tysiące tych rolników prowadzi uprawy prawie ekologicznymi metodami. Nie starają się o atesty bo nie chcą być zależni od urzędów, którym nie ufają. Dodałabym również do tego konieczność sezonowej i lokalnej produkcji i lokalnej konsumpcji. Konsumenci, którzy są świadomi i chcą spożywać dobrej jakości żywność muszą kupować ją lokalnie. Ta lokalność to również olbrzymi „przyczynek” do poprawienia ekonomii małych gospodarstw i zmniejszenia zanieczyszczenia, które powoduje globalne ocieplenie. 

Walczy Pani o wiele spraw m.in. o zdrową żywność, a ostatnio przeciwko GMO czyli genetycznie zmodyfikowanej żywności. 25 kwietnia 2007 roku została na ten temat zorganizowana konferencja na Wawelu. Podczas konferencji ogłoszono Notę prasową będącą przesłaniem dotyczącym przyszłości Polski. Nota ta brzmi dramatycznie. Jest tu mowa o niszczeniu ostatniego bastionu tradycyjnego, proekologicznego rolnictwa i o tym, że obecne uprawy roślin genetycznie modyfikowanych zagrażają zdrowiu ludzi i mogą przynieść szkodę środowisku naturalnemu. Czy są jakieś konkretne wyniki konferencji na Wawelu?

Niewystarczające. Rząd RP nie odpowiada na nasze apele. Teraz tworzymy międzynarodową sieć organizacji i osób prywatnych. Żądamy całkowitego zakazu dla GMO w Unii Europejskiej. Nie oddamy Polski w ręce ponadnarodowych korporacji. Wierzę, że dużo więcej ludzi myśli i czuje jak ja. Proszę Was odezwijcie się głośno! Razem możemy wygrać!  

Na koniec pytanie bardziej osobiste. Z całej Pani działalności przebija miłość do przyrody. Czy ma Pani również u siebie w domu przedstawicieli flory i fauny, czyli ulubione rośliny i czworonożnych przyjaciół? I czy znajduje Pani jeszcze czas na jakieś inne pasje i ulubione zajęcia?

Prowadzę małe gospodarstwo. Uprawiamy warzywa, owoce i trochę ziół. Jest dużo ptaków, są żaby, jeże, jaszczurki, węże, kuny, pszczoły, motyle, a nocną ciemność rozjaśniają świetliki. Lubię chodzić po łąkach i górach, czasami maluję. Lubię gotować, piec, szyć. Lubię ciszę.

        Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów w dalszej Pani działalności.  

Wywiad przeprowadziła Jurata Bogna Serafińska                    21.VI.2007r.

JBS | 22.06.2007 komentarz[1] |
Adres IRB

Reklamuj się u nas
Rada Bemowa 2014 - 18
Cackowski M. ............ PiS
Chmiel Zb.
Klażyński W.
Niedziałek A.
Siwik K.
Świderska T.
Wierzchowski M.
Oborski J.............. ex PO
Rafalski P.
Ryszkowski M.
Sylwestrzak M.
Barciński K. ................. dB
Dąbrowski J.
Gala P.
Lorentowicz Ł.
Pietrzak M.
Schubert-Figarska W.
Zawistowski A.
Zięba A.
Czerska P. ....................PO
Przychodzień-Schmidt E.
Wośko-Matryba J.
Głowacka H. .......... ex SLD
Podpłoński R........ niezal.
Szczołek B.
Aktualnie IRB czyta -
4
Kalendarz
Grudzień
Nd Pn Wt Sr Cz Pt So
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Administrator
Zarząd
© 2004-2017 IRB. made in Poland.